Ostatnio o lokatach, a właściwie o wojnie lokatowej było głośno w końcówce ubiegłego roku. Trochę dzisiaj ucichło, ale warto sobie zadać pytanie, kiedy lokata terminowa się opłaca? Czy warto zostawiać pieniądze w banku na określony umową termin?
No cóż. Zawsze trzeba rozumować w kategoriach alternatyw. Bo jeśli nie lokata terminowa to co? Pieniądze pod materac? No wprawdzie można poczuć wtedy ich zapach, ale na tym raczej korzyści się kończą. Jest też niestety mniej miejsca na pościel :) No ale bardziej na poważnie. Co zrobić z nadwyżką pieniędzy, jeżeli chcemy ją zdeponować w sposób bezpieczny?
Fundusze inwestycyjne rynku pieniężnego są alternatywą. Lokują w bony skarbowe emitowane przez Skarb Państwa. Są bezpieczne, bo monitorowane przez KNF. Dają zyski bliskie lokatom bankowym, ale nigdy nie wiadomo w jakiej dokładnie wysokości. W każdym razie jest to jakaś opcja.
Kolejna opcja to depozyt w SKOK-ach. Dają więcej niż na lokacie w banku, ale jednocześnie przy mniejszej gwarancji zwrotu wpłaconych pieniędzy. W przypadku banków działa Bankowy Fundusz Gwarancyjny. A nie ma tego w SKOK-ach. Większy zysk, ale za cenę większego ryzyka.
Co mamy dalej? Możemy pożyczyć pieniądze jakiejś zaufanej osobie. Tylko, że wtedy raczej na odsetki nie ma co liczyć. Raczej odbywa się to po koleżeńsku, a nie lichwiarsku. Dodatkowo dopraszanie się o zwrot depozytu może być uciążliwe.
No i na tym poziomie ryzyka kończą mi się pomysły z lokowaniem nadwyżek. Oczywiście można rozważać inne sposoby lokowania, no ale muszą one wiązać się już z większym ryzykiem poniesienia straty, a nie o to przecież chodzi.
Piszcie jeżeli macie pomysły, co w zastępstwie lokaty terminowej można zastosować jako poczekalnię dla pieniędzy.